Piotr Wójcicki – Długa rozmowa » Religion

Posts for category ‘Religion’

Wyznanie niedobrego Katolika
Piotr Wójcicki | May 26, 2009 | 12:49 am

Krzyż ze stołu sędziowskiego - Sąd Grodzki Tarnogrod - 1930-te

Krzyż ze stołu sędziowskiego - Sąd Grodzki Tarnogrod - 1930-te

Jestem niedobrym Katolikiem i nie mam czystego konta w swoich stosunkach z Watykanem, a konkretnie z kolejnymi Papieżami. A jest tak dlatego, że:

  1. Absolutnie nie widzę powodu przepraszania za działania Św. Inkwizycji, niezwykle porządnej instytucji nader rzetelnie prowadzącej swoje postępowania. Archiwa Św. Inkwyzycji pokazują jej wyczulenie na głos i opinię lokalnej ludności i na drobiazgowośc w dochodzeniu do prawdy o inkryminowanym wydarzeniu. A jednak Ojciec Święty miał inne zdanie w tej kwestii. Czyli kiepsko ze mną.
  2. Nie widzę powodu przepraszania Wojny Krzyżowe, które w tamtej rzeczywistości sprzed wieków miały realne uzasadnienie duchowe i materialne. Watykan jednak uważa teraz inaczej.
  3. Nie widzę powodu do poczuwania się do winy z przyczyn jakichkolwiek działań sprzed wieków, mających wówczas głębokie uzasadnienie religijne współodczuwane przez wiernych, tworzących przecież Kościół Powszechny.
  4. Uważam za absurdalną i niezgodną z rzeczywistością opinię, że Kościół stał za płonącymi stosami w Średniowieczu, na których ginęli heretycy. Palenie na stosie było wówczas rutynową karą za pewne przestępstwa całkowicie zgodną z ówczesnym systemem prawnym (podobnie jak stosowanie tortur w postępowaniu przygotowawczym). Tak więc dzisiaj nie musimy się tego wstydzić, bo okażemy się całkowitymi ignorantami historycznymi.
  5. Jestem przeciwko wtrącaniu się kogokolwiek w kwestię kanonizacji Piusa XII, bowiem to jest sprawa Ludu Bożego i jego Kościoła, a nie poprawności politycznej.
  6. Wara od moich stosunków ze świętymi patronami.  Św. Franciszek jest mój, bo go lubię, Św. Stanisław jest mój, bo jest patronem mojego drugiego imienia, Św. Medard (biskup z Azji Mniejszej w pierwszych wiekach chrześcijaństwa) jest mój, bo jest patronem z Bierzmowania, no i Św. Piotr z Alcantary (przyjmuję życzenia 19 października, dziękuję), hiszpański jezuita, założyciel Zgromadzenia Alkantarystów jest mój, gdyż Rodzice wybrali go na mojego pierwszego i najważniejszego patrona.
  7. Uważam wbrew opinii księdza Czajkowskiego et consortes, że Kościół Powszechny nie ma żadnych problemów z wyznawcami Judaizmu (którą to religię bardzo szanuję, mając wspaniałych przyjaciół tego wyznania) w znaczeniu przepraszania, wycofywania się i innego krygowania się z niewiadomych względów, bo nie chce mi się wierzyć, aby ze względów poprawności politycznej. Właściwie wszystko jest jasne i tak należy trzymać, a nie mącić w głowie sobie i innym.
  8. Nie sądzę, aby Kościół hierarchiczny musiał się tłumaczyć ze swojego postepowania komukolwiek oprócz swoich wiernych, bo oni są Ciałem Kościoła. Natomiast wiernym ma hierarchia odpowiadać na wszystkie pytania i wątpliwości w duchu Kościoła z czasów Św. Pawła, postaci genialnej, konstruktora Europy jako zjawiska cywilizacyjnego.
  9. Jestem bardzo niezadowolony z niepodejmowania przez Watykan wątku “cywilizacji śmierci”, zapoczątkowanego przez Jana Pawła II. Kościół mówi wprawdzie “nie” eutanazji, aborcji, przywilejom dla homoseksualistów, ale jakoś tak cicho i nieśmiało, w sposób delikatnie zawoalowany, żeby pewnie nikogo nie urazić, nie wiem kogo – lekarzy dokonujących tzw aborcji po urodzeniu, czy kogo? Przecież mamy do czynienia ze zbrodniami, czyż nie? A może to jest tylko takie swobodne eksperymentowanie w dziedzinie procedur medycznych? Śmiało.
  10. I na koniec wyznam szczerze, że nie jestem religijnym fundamentalistą, a raczej “letnim” katolikiem, człowiekiem – po prostu – wychowanym w tej tradycji, którego pierwsze słowa, ułożone w zdanie brzmiały: “Aniele Stróżu mój, Ty zawsze przy mnie stój”. I może dlatego – ale nie jestem pewien – sformułowałem powyższe punkty niedobrego Katolika.

Possibly Related Posts:


Print
Droga w obie strony
Piotr Wójcicki | May 27, 2008 | 2:26 am

Siedem_etapow_w_zyciu_kobietybaldung_grien 

Hans Baldung Grien (1484-1545) – Siedem etapów życia kobiety


Kilka
wieków temu Europa miała też swój podział
tyle, że inny. Nie Wschód – Zachód, ale Północ
- Południe (zresztą teraz wracamy do tego podziału, ale w skali globalnej). Inne czasy, inne stereotypy – ciepłe, rajskie,
rozświetlone słońcem tereny Italii i zimne, spowite
cieniem, opanowane przez nieujarzmioną naturę ziemie
rozciągające się po drugiej stronie Alp.

Artyści
pokonywali te góry w obie strony. Podążali na
Półwysep Apeniński, uczyli się miejscowego
spojrzenia na sztukę, przekazywali swoje umiejętności,
a następnie wracali do swych dalekich krajów, znajdowali
protektorów i tworzyli dzieła, zachwycające ludzi nieustannie.

                                                                              ***
W
obrazach sprzed wieków często występowaly pewne
przedmioty, symbole, postacie i sceny związane z tradycyjnymi
wątkami kulturowymi, zrozumiałymi dla ówczesnych
widzów i współczesnych historyków sztuki.
Na szczęście dzieło sztuki działa na odbiorcę
nie tylko swym dosłownym przekazem znaczeniowym, ale wizją
plastyczną, kolorami i kompozycją. Oczywiście warto
coś wiedzieć o zawartości przedstawienia, aby docenić
przewrotność autora i oryginalność jego ujęcia
.

Tak
się ma rzecz z niezwykle interesującym obrazem "Biczowanie
Chrystusa". Namalował go ok. 1540 r. Peeter de Kempeneer,
rodowity brukselczyk (1503 – 1580). Dzieło charakteryzuje
nietypowa ikonografia tematu, zawiera ono rekwizyty nie należące
do wyobrażenia tematu.


"Zaskakująca
jest obecność zwłaszcza pierwszoplanowych postaci
śpiących na stopniach podium żołnierzy – objaśnia
nam Hanna Benesz – ten motyw spotyka się w
przedstawieniach Zmartwychwstania. Na jasno oświtlonym stopniu,
między śpiącymi, ostro zarysowuje się kształt
włóczni, atrybutu ostatniego aktu Pasji Chrystusa. Przy
prawej krawędzi obrazu ukazany wSiedem_etapow_w_zyciu_kobietybaldung_grien
skomplikowanej pozie mężczyzna
wkracza na podium, dzierżąc w dłoni trzcinę z
koroną cierniową – atrybuty Naigrawania i Ecce Homo.
Widoczny w głębi człowiek kieruje przerażony
wzrok ku górze, gdzie na szczycie kolumny stoi kogut. To św.
Piotr, który zaparł się Mistrza, nim kur zapiał
po raz trzeci tej nocy – przed biczowaniem. Wylaniająca się
z mroku za kolumną kobieta to zapewne służąca,
która indagowała Piotra. Postać kobieca po lewej
stronie kompozycji, oburącz trzymająca olbrzymią
świecę, może przedstawiać Marię Magdalenę.
Wielość skupionych tu wątków, związanych z
Męką wskazuje na alegoryczny charakter tej wyjątkowej
kompozycji".


Bardzo
ciekawie, w delikatny, a jednocześnie sugestywny sposób
namalowane zostaly sylwetki postaci. Natrój obrazu wzmacnia
kontrast między świetlistymi barwami pierwszego planu i
gładkim czarnym tłem. Artysta z mrocznej Północy
namalował "Biczowanie Chrystusa" podczas wieloletniego
pobytu w słonecznej Sewilli.


Akty
kojarzą nam się dość stereotypowo i raczej
banalnie – jesteśmy przecież dziećmi epoki marketingu,
kuszących reklam i wyrachowanego obnażania się. A
tymczasem nagie ciała można zaprezentować tak jak
uczynil to Lucas Cranach Starszy (1472 – 1553) w obrazie "Adam i
Ewa", namalowanym ok. 1510 r.



Artysta
ten, podobnie jak Durer, Hans Burgmair czy Hans Baldung Grien
przeniósł na Północ i spopularyzował
wiele pomysłów i projektów włoskiego
Renesansu łącząc malowanie Grien
zmysłowych ciał o
poprawnych proporcjach z mitologiczną i pogańską
tematyką. "Adam i Ewa" Grien
stanowi harmonijne
skomponowanie ostentacyjnej nagości oraz nastroju pólnocnej
kutury (pejzaż, dzika nieujarzmiona natura, potężny
rozrośnięty dąb zamiast rajskiego ogrodu, mroczne
tło). Pełna rozterki, sympatyczna i nieco bezradna twarz
Adama zwrócona jest ku Ewie kuszącej, grzesznej i
uległej. No i te rozczulające, pospolite, duże, gołe
stopy ich obojga muszą zwrócić naszą uwagę.



I
jeszcze jeden malarz spośród wielu mistrzów -
Giuseppe Arcimboldo, mediolańczyk (1527 – 1593). W 1562 r.
przybył do Wiednia i został nadwornym malarzem cesarza
Ferdynanda I i jego następcy Maksymiliana II. Największa
sławę zyskał tworząc dwie serie obrazów:
"Cztery pory roku" i "Cztery żywioły".
W pierwszym z tych cykli głowy postaci zostały skomponowane
z różnych elementów w wyniku celowego doboru,
uczynionego przez autora.



W
obrazie "Zima" na wizerunek głowy, twarzy i szyi
składają się : pień drzewa, grzyby, zimozielony
bluszcz, cytryny. Poszczególne elementy są namalowane
bardzo realistycznie, a ich zestawienie tworzy niesamowity efekty.
Jak pisze w katalogu Karl Schutz: "już szesnastowieczni
autorzy, piszący o sztuce nazywali je płodami fantazji,
indywidualnej inwencji artysty, nieistniejącymi poza jego
subiektywnym. odczuciem". Miał wielu naśladowców
aż do dzisiejszych czasów.



Wędrówki
artystów sprawiły, że Alpy nie stanowią już
granicy między mrokiem i światłością.

Cranach_st_adamewa

Lucas Cranach Starszy (1472-1553), Adam i Ewa.

Hans_Burgkmair_d._Ä._001 (Small)

Hans Burgkmair (1473-1531) – Ołtarz św. Jana. Od lewej:św. Erazm, św. Jan na Patmos, św. Mikołaj.

Possibly Related Posts:


Print